10/10/2016

Londyn-Brighton | 01-07.10

W piątek wróciłam z tygodniowego wyjazdu zorganizowanego przez moje gimnazjum do Londynu. W poprzednim poście wspominałam, że chciałabym przełamać rutynę - udało mi się to, wyjeżdżając na siedem dni do innego kraju. W każdym bądź razie już wiele miesięcy przed wycieczką w mojej głowie narodził się plan, by zgodnie z treścią pierwszego posta napisać z stolicy relację... I właśnie przyszedł na to czas.
Dzień pierwszy - sobota 1.10, wyjazd
Wstałam wcześnie rano. Właściwie obudziło mnie krzątanie się w moim pokoju mamy i stres, który mi towarzyszył, wdawając się we znaki już w nocy. Zeskoczyłam z łóżka, a po wykonaniu wszystkich rutynowych czynności, do walizki dopakowałam jeszcze kilka rzeczy.
O 9. wyszłam z mamą oraz siostrą z domu i poszłyśmy w kierunku szkoły, gdzie z daleka widziałam już uczestników wycieczki. Po pół godzinie pożegnałam się z bliskimi, zapewniłam, że wrócę cała i weszłam do autokaru. Wyjeżdżamy! Przed wkroczeniem na teren Niemiec zatrzymaliśmy się w zajeździe w Krzywej, gdzie była możliwość zjedzenia czegoś, jeszcze za złotówki. Do pokonania mieliśmy jeszcze wspomniane Niemcy, Holandię, Belgię, Francję... Damy radę!

Dzień drugi - niedziela, 2.10
Nad ranem, około godziny 5:30, może trochę wcześniej zatrzymaliśmy się przed EUROTUNELEM. Było zimno, więc założyłam kurtkę i ruszyłam z nauczycielami do takiej jakby kontroli, gdzie pokazałam swój dowód. Pani kierująca wycieczką dała nam godzinę na skorzystanie z toalet, umycie się, przebranie, podładowanie telefonów, zjedzenie czegoś. Skorzystałam głównie z tej przedostatniej opcji, mój telefon był prawie rozładowany, a dzisiaj czekało mnie dużo zwiedzania, więc tych procentów musiałam mieć sporo, by zrobić zdjęcia, które już możecie ujrzeć w trakcie czytania. Poza tym załatwiłam się, ogarnęłam burzę swoich kręconych włosów, umyłam twarz i zęby. Później wjechaliśmy autokarem do pociągu, który miał nas przeprawić przez kanał La Manche, czyli w skrócie mówiąc znaleźliśmy się w EUROTUNELU. Tam zasnęłam i obudziłam się dopiero wtedy, kiedy po godzinie ósmej znaleźliśmy się w Anglii. Pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy w Londynie był spacer po parku Greenwich. Po drodze minęłam mnóstwo wiewiórek - w sumie naliczyłam ich tam gdzieś z 20. Obserwowałam ludzi, podziwiałam wszechobecną zieleń i to, jak miasto do którego przyjechałam wygląda ranem.
Pierwszy dzień w Londynie nie określę luźnym, a raczej ciężkim. Pokonaliśmy dużo kilometrów - i pieszo, i metrem. Mimo tego wspominam go bardzo dobrze. Odwiedziliśmy Globe Theatre, a odbywając rejs po Tamizie zobaczyłam z bliska Tower Bridge, twierdzę Tower, London Eye, Big Bena i różne, równie piękne budowle oraz pomniki. Kiedy znalazłam się z powrotem na lądzie, idąc w kierunku w sumie nieznanym zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek w jednym z londyńskich parków i tam podeszła do nas wyjątkowo odważna wiewiórka w poszukiwaniu jedzenia. Dalej zobaczyłam Piccadilly Circus, China Town...
Wieczorem, po godzinie 18. wsiedliśmy do pociągu i pojechaliśmy do jednej z dzielnic Londynu - Catford, gdzie mieliśmy mieszkać. Stres, który mi towarzyszył podczas czekania na swoją rodzinę goszczącą jest nie do opisania. Zastanawiałam się czy będę rozumiała to, co do mnie mówią, czy jedzenie będzie dobre, do jakich warunków trafię. Po pół godzinie stania na dworze i patrzenia na kolegów, którzy raz po raz odjeżdżali z swoimi opiekunami do domów, ja z koleżankami w końcu poznałyśmy naszą rodzinę. Zjadłyśmy kolację, a następnie zostałyśmy poinstruowane jak działa łazienka. Byłam niesamowicie podekscytowana, gdy okazało się, że rozumiałam co do mnie mówiono. W taki sposób spędziłam swój pierwszy dzień w Londynie i poznałam Florence oraz Dennisa.



Dzień trzeci - poniedziałek, 3.10
Tego dnia poznaliśmy pana Darka - przewodnika, bardzo sarkastycznego, aczkolwiek miłego człowieka, dodatkowo podobnie jak ja oglądającego Grę o tron. Przez cały czas dzisiejszego zwiedzania twierdzy Tower i Hampton Palace robił do niej nawiązania i nawet polecał nam jej obejrzenie. Powiem wam, że gdybym miała takiego nauczyciela historii przedmiot ten o wiele bardziej by mnie interesował! Pan Darek opowiadał zwięźle i na temat z szczyptą humoru, a to, co mówił bardzo szybko się zapamiętywało i przede wszystkim pamiętało.
W jego towarzystwie zwiedziliśmy twierdzę Tower i na moje nieszczęście w tym, co najbardziej mnie interesowało nie można było robić zdjęć. Chodzi o klejnoty koronne. Kiedy skończyliśmy zwiedzać mieliśmy chwilkę czasu wolnego na odsapnięcie, pójście do toalety czy zjedzenie lunchu, który dostaliśmy od rodzin. Następnie pojechaliśmy w kierunku Hampton Palace, po drodze mając widok na różne pomniki, znane zabytki, czerwone budki telefoniczne i autobusy. Sam pałac zrobił na mnie duże wrażenie, szczególnie ogród za nim bardzo mi się spodobał. W środku zobaczyliśmy kuchnie króla Henryka VIII. Podczas krótkiej przerwy, którą wykorzystaliśmy na załatwienie potrzeb fizjologicznych któraś z dziewczyn zażartowała, że nawet łazienki wyglądają jak z średniowiecza, pewnie głównie przez nietypową i raczej niespotykaną spłuczkę. Idąc dalej zobaczyliśmy portrety władców, zaczerpnęliśmy lekcję historii, trochę się pośmialiśmy i na koniec wyszliśmy do ogrodu i tam mieliśmy czas wolny. O 19. wróciliśmy do Catford, skąd odebrały nas rodziny i zawiozły do domów.

Dzień czwarty - wtorek, 4.10
Na miejsce zbiórki zaprowadził nas Dennis. Po pożegnaniu się wsiedliśmy do autokaru i pojechaliśmy w pierwszej kolejności do British Museum. Tam spotkaliśmy się z panem Darkiem. Mieliśmy też chwilkę, by wejść do sklepu z pamiątkami, następnie poszliśmy zwiedzać z przewodnikiem te ogromne muzeum. Tak naprawdę zobaczyliśmy tylko jakąś malutką, malusieńką część eksponatów z tych siedmiu milionów, jakie tam są. Uważam zresztą, że żeby zwiedzić chociażby połowę z tego, co tam jest, wycieczka na jaką się udałam, musiałaby liczyć nie tydzień, a miesiąc, może nawet trochę więcej.
Po wyjściu z muzeum mieliśmy dwie godziny czasu wolnego na Oxford Street, gdzie mogliśmy coś zjeść lub zrobić zakupy. Czas minął bardzo szybko i większość osób narzekała, że dwie godziny to trochę za mało, patrząc na to, że ulica jest ogromna, a w sklepach były duże kolejki do kas. Kolejnym punktem dzisiejszego dnia było Natural History Museum. Przy sprawdzaniu plecaków spotkaliśmy Polkę, w trakcie zwiedzania też było naszych rodaków sporo, więc gdzieś za plecami ten polski się przewijał. Od pani kierującej wycieczką dostaliśmy kolejne dwie godziny, które mieliśmy przeznaczyć na zobaczenie tego, na co mamy ochotę. Razem z moją grupą oblecieliśmy muzeum dosyć szybko, więc został nam jeszcze czas na zakup pamiątek lub pójście na jedzenie w muzealnej kawiarence.


Dzień piąty - środa, 5.10
Dzisiaj pojechaliśmy do Brighton - miasta położonego nad kanałem La Manche - i tam spędziliśmy cały dzień. Z racji tego, że uwielbiam takie nadmorskie miasteczka dzisiejszy dzień był moim ulubionym. Odwiedziliśmy Royal Pavilion oraz małe, ale z pewnością urocze oceanarium. Mieliśmy chwilę czasu dla siebie na kamienistej plaży oraz molo, gdzie mogliśmy zrobić zdjęcia sobie i widokowi, jaki zastaliśmy. Było bardzo wietrznie i zabawnie było widzieć mewy nad naszymi głowami, które na tym wietrze się kołysały. Po południu dostaliśmy czas wolny, a wieczorem wróciliśmy do swoich rodzin, gdzie po kolacji przyszedł czas na spakowanie się, niestety.


Dzień szósty - czwartek, 6.10
Był naszym ostatnim dniem w Londynie i porankiem u rodzin. Na zbiórkę o godzinie 8. zawiozła nas Florence swoim samochodem. Pomogła nam włożyć i wyjąć nasze walizki, po czym życzyła nam miłej podróży, pożegnała nas i odjechała. Zanim weszliśmy do autokaru musieliśmy jeszcze poczekać na resztę grupy, którzy ze swoimi rodzinami na miejsce zbiórki jeszcze nie dotarli. Kiedy wszyscy się zjawili ruszyliśmy z walizkami w stronę naszego pojazdu, który tym razem stał w innym miejscu.
Główną i ostatnią atrakcją tego dnia było London Eye. Zanim się w nim znaleźliśmy pół godziny musieliśmy sobie poczekać, gdyż grupka osób poszła za panią kierownik do toalety... i utknęli tam. Dosłownie! Podobno była taka kolejka, a tak mało toalet, że zanim się do nich dostano minął szmat czasu. Tak czy siak po jakimś czasie w końcu udało nam się wejść na londyńskie oko, a jednej z nauczycielek przełamać lęk wysokości - choć z daleka ta atrakcja wydaje się być malutka, z bliska robi niezłe wrażenie.
Szczerze mówiąc trochę się martwiłam, że zdjęcia nie wyjdą i niewiele zobaczę, ponieważ było dosyć brzydko i pochmurnie. Na szczęście los się do mnie uśmiechnął i przejaśniło się! Koło południa poszliśmy na Covent Garden, gdzie wydaliśmy pieniądze na pamiątki i jedzenie na drogę. O 15., ku mojemu wielkiemu ubolewaniu wyjechaliśmy z Londynu i obraliśmy kierunek Gliwice. Do EUROTUNELU tym razem wjechaliśmy w dzień, a nie w nocy, jak to było w drodze do Londynu. W autokarze jak to zwykle bywa na wycieczkach było wesoło, było śmiesznie, ale podróż minęła bardzo szybko - zdawało mi się, że nawet szybciej niż droga, którą pokonaliśmy, by do tej Anglii przyjechać. No i może moje wrażenie wynika z tego, że koło godziny 22., zasnęłam i obudziłam się, będąc już w Polsce następnego dnia, a wtedy nie spałam całą noc.

Dzień siódmy - piątek, 7.10
Nad ranem byliśmy już w kraju. Powitał nas deszcz i mroźne powietrze. W autokarze zrobiliśmy małe podsumowanie wyjazdu i pani kierownik rozdawała nagrody za prawidłowe odpowiedzi na jej pytania. Było mi bardzo smutno, kiedy w końcu znalazłam się już w domu - Londyn niesamowicie mi się spodobał i mam nadzieję, że kiedyś zobaczę go jeszcze raz.

Jedyne, co żałuję to to, że nie wzięłam ze sobą aparatu - jak widać, Londyn to piękne miasto i bardzo fotogeniczne, a posłuchałam się rodziców, że nie mam już na niego miejsca, że się zniszczy, zgubi... Wielka szkoda! W każdym bądź razie jeśli ktoś z was ma w szkole możliwość wzięcia udziału w takiej wymianie podobnej do mojej - bardzo polecam! Możecie się przekonać, że żywy kontakt z językiem nie zastąpi kucia gramatyki i słówek, co robimy w szkole. Dodatkowo możecie poznać kulturę Anglików, zjeść coś nowego i... Mieć po tygodniu dość chleba tostowego, który jadłam na śniadanie i lunch codziennie.



28 komentarzy:

  1. Jeny strasznie Ci zazdroszcze! Bardzo chcialabym zwiedzić Londyn! Piekne zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawna było to moim marzeniem, udało mi się je spełnić, mam nadzieję, że w przyszłości również go odwiedzisz - jest przepiękny! Dziękuję. :)

      Usuń
  2. Jejku zazdroszczę! Ja też miałam jechać ze szkolną wycieczką do Londynu, ale za mało chętnych było :(
    Poza tym to świetne zdjęcia i super, bo będziesz miała wspaniałe wspomnienia i to sie liczy <3
    blogerkaphoto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny post i śliczne zdjęcia :)

    http://mrkulfon.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej. Fajny blog. Merytoryczny i w ogóle mi się wpis spodobał. Jeśli chcesz go pozycjonować zapraszam do mnie gdzie dowiesz się jak pozycjonować swojego bloga za darmo i jak zdobywać linki. Zostawiam link do siebie przeczytajcie i zostawcie komentarz. Z góry dziękuje.

    www.youboost.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Krótko, ale jakże intensywnie! ♥ :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zazdroszczę bardzo! Sama bym się wybrała na taką wycieczkę, tyle super miejsc, szkoda tylko, że tak krotko :)

    Zapraszam!
    >> VANILLIA96.BLOGSPOT.COM <<
    Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Na prawdę się rozpisałaś! Tydzień w Londynie to cudowna rzecz! Ja jeszcze nigdy nie miałam okazji tam być, ale mam nadzieję, że w przyszłości będę mieć okazję :D Zdjęcia są cudne!
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
  9. ale super! zazdroszczę ci tez bym chciała tam pojechac :)

    http://lina-lina8.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Londyn jest piękny. Zazdroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam, zupełnie się w nim zakochałam! ♥ No i mam nadzieję, że w przyszłości uda ci się go odwiedzić, jest naprawdę cudny.

      Usuń
  11. Zazdroszczę :) Wielka Brytania ma cudowny klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite zdjęcia :)

    Zapraszam :*
    Mój blog
    <--- Odwdzięczam się za każdą obserwacje --->
    (Tylko nie zapomnij zostawić linka do swojego bloga
    w komentarzu na moim blogu)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile ja bym oddała, żeby moja szkoła organizowała takie wyjazdy. Strasznie Ci zazdroszczę. Chciałabym zwiedzić Londyn, przy okazji poduczyć się języka angielskiego. Zdjęcia są cudowne. Pozdrawiam. :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Londyn jest piękny, sama także chcę tam pojechać! :)
    Pozdrawiam
    https://gloryhaul.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jest cudowny! Mam nadzieję, że uda ci się go odwiedzić, jest tego warty. :D

      Usuń
  15. Byłam w Anglii, niestety nie w Londynie :< Muszę przyznać, że robi ogromne wrażenie ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. WOW! Super, że udało ci się zwiedzić Londyn! My od dawna o tym marzymy :) Te autobusy *.* LOVE <3 Hehe ^^ Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobra, moim marzeniem jest zwiedzić Londyn. Niestety z moim "szczęściem" zawsze coś mi wypada i nie jadę. Ale mam nadzieję że wkrótce mi się uda. Brighton jest cudowne! Mój chłopak tam był, i też mówił że jest genialne ;) Ja bym chciała najbardziej do Muzeum Figur Woskowych jechać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie najbardziej ubolewam nad faktem, że nie byliśmy w Muzeum Figur Woskowych, zrobienie sobie zdjęcia z idolem (no woskowym, ale jednak...) byłoby super. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam pojechać, jak i również trzymam kciuki za ciebie - Londyn i Brighton to cudowne, warte odwiedzenia miasta!

      Usuń
  18. Fajny blog i ciekawy post, będę wpadała częściej i oczywiście obserwuje :)zapraszam do mnie, jeśli spodoba ci się mój blog to zaobserwuj i skomentuj www.mysterious-natalia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Such a lovely post!
    LOVE IT you have nice blog!
    NEW POST
    iamaliyankhan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Moim marzeniem jest kiedyś odwiedzić Londyn, więc ogromnie ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Anonimowy9/11/16 19:31

    Strasznie ci zazdroszczę :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Piękne miasto. Mam nadzieję kiedyś odwiedzić. cudowne fotki, fajna pamiątka ♥
    Pozdrawiam
    http://wear-owska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! ♥