3/24/2017

Nowości kosmetyczne | grudzień-marzec

Szczerze powiedziawszy, zakładając bloga w życiu nie sądziłam, że pojawi się na nim post związany z kosmetykami. Zawsze uważałam je za kwestię indywidualną, bo to co u kogoś zadziała, u innego niekoniecznie i ogólnie nie byłam przekonana co do pisania o nich osobnych postów. Wbrew temu jednak co myślałam, naszła mnie ochota na pokazanie i krótkie opisanie wam moich paru nowości, w jakie się zaopatrzyłam tak przy okazji minionych już dawno świąt i pobytu w różnych sklepach z kosmetykami. Nie jest ich za dużo i o większości z nich nawet słowem nie wspomniałam, bo są dopiero nowe albo jeszcze w ogóle ich nie używałam i niewiele mogę o nich powiedzieć, chyba, że w następnych postach, o ile takowe będą.

MASŁO DO UST z THE BODY SHOP

Choć zima jest naprawdę piękną porą roku, moje usta za nią jakoś nie przepadają i w czasie jej trwania pierzchną oraz są bardzo wysuszone, bardziej niż zazwyczaj. W związku z tym w rękach miałam naprawdę dużo pomadek i innych tego typu produktów o właściwościach nawilżających, ale nie wszystkie przypadły mi do gustu, więc postanowiłam poszukać czegoś nowego. Będąc w styczniu w The Body Shop skusiłam się na grejpfrutowe masło do ust, które uwiodło mnie swoim pięknym zapachem i właśnie to mogę uznać za jego dużą zaletę. Produkt ma tłustawą konsystencję, topiącą się pod ciepłem palców, nawilża jednak świetnie, pozostawiając po sobie lekki połysk. Nadaje również ustom naprawdę ładny oraz przyjemny zapach i powoduje, że usta wyglądają zdrowiej. Wydajność także jest w porządku i produkt starczył mi na półtora, prawie dwa miesiące, na razie jednak nie planuję kupować go ponownie.


BŁYSZCZYKI DO UST z THE BODY SHOP

W ciągu tych kilku miesięcy nakupowałam trochę balsamów i błyszczyków do ust i oto kolejne z nich. Szczerze mówiąc nie byłam z nich zbytnio zadowolona. Rzecz jasna świetnie spełniały swoją rolę, czyli nabłyszczały usta i nadawały im lekki kolor, jednak po ich użyciu - szczególnie malinowego, czyli różowe opakowanie - usta trochę mnie piekły, co do przyjemnych uczuć zdecydowanie nie należało. Plus za piękny zapach, jednakże nie kupiłabym tego produktu ponownie, chociaż arbuz nie był taki zły i usta po nim mnie nie szczypały. Mimo wszystko nie, dziękuję, zawiodłam się na tym produkcie.


BALSAM DO CIAŁA Z YVES ROCHER

Dostałam go pod choinkę, ciesząc się, że jest powiązany z moimi ulubionymi kwiatami - lawendami i bardzo na niego liczyłam. Nie zawiodłam się! Czasem zdarzało mi się tak, że po balsamach do ciała dostawałam jakiegoś uczulenia czy Bóg wie co, w tym przypadku jednak tak nie było i wszystko jest w porządku. Uważam, że największą zaletą produktu jest jego zapach: intensywny i długo utrzymuje się na skórze. Szczerze mówiąc to kiedy otwieram już opakowanie, najchętniej włożyłabym do niego nos i zaciągała się zapachem bardzo długo, jest prześliczny i bardzo dla nosa przyjemny. Świetnie wchłania się w skórę i czyni ją gładką, jest także bardzo wydajny, starczył mi na długo. Jednym słowem - rewelacja!


BALSAM DO CIAŁA Z THE BODY SHOP

Tego produktu używam zbyt krótko, by napisać o nim tysiące słów, ale za to po raz kolejny w tym poście wychwalę zapach. Jest naprawdę śliczny i dosyć mocny, ale bez przesady. Ogólnie to mam nadzieję, że się nie zawiodę, ponieważ już wcześniej miałam do czynienia z inną wersją zapachową tego balsamu - dokładnie herbacianą - i spisała się super. Co do pielęgnacji, to już teraz mogę powiedzieć, że źle nie jest i dość fajnie nawilża skórę oraz nie powoduje podrażnień ani szczypania.


KREM DO RĄK Z ZIAJI

Z firmą tą mam do czynienia odkąd byłam malutkim dzieckiem i dalej produktów jej używam: co ciekawe, praktycznie nigdy mnie nie zawiodły i zawsze dobrze się sprawdzają. W ciągu roku, a szczególności zimie moim problemem są nie tylko usta, ale również i ręce, których skóra robi się sucha i niekiedy mi schodzi, co nie wygląda ani fajnie, ani ładnie. Dlatego też używam wtedy zimowego kremu do rąk z Ziaji, który nadaje dłoniom piękny, korzenny zapach: piernika, imbiru i cynamonu, który bardzo dobrze czuć, jeśli użyjemy go w towarzystwie. Po nałożeniu remu ręce są bardziej nawilżone oraz miękkie. Zdecydowanie mój faworyt!

Wiem, że dawno mnie na blogu nie było. Można powiedzieć, że straciłam zupełnie chęć do bloggowania i wenę, ale poukładałam już sobie to wszystko oraz do powrotu namówiło mnie kilka osób. Mam nadzieję, że od tego posta będzie ich coraz więcej i częściej oraz regularniej będą się tu one pojawiały. Sprzyja temu chociażby coraz lepsza pogoda panująca na zewnątrz.

22 komentarze:

  1. bardzo lubię produkty marki The Body Shop i widzę, że większości Tobie tez przypadły do gustu. Jeśli chodzi o efekt pieczenia w błyszczyku to ja akurat uwielbiam taki :) Krem do rąk z Ziaji to chyba jeden z najlepszych tego typu produktów dla dłoni. Również mam i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Każdy czasami potrzebuje przerwy ;) ja osobiście uwielbiam wszystkie marki, które pokazałaś. Mam nawet ten sam krem do rąk :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę że dużo ochrony, ale na zime to bardzo wskazane. Co do produktow to nie za bardzo je kojarzę, ale zachęciłaś do sprawdzenia ich w sklepach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety w zimie (która w sumie już za nami, ale i tak) ochrona to moja podstawa, bo inaczej byłoby... naprawdę źle.

      Usuń
  4. zachęciłaś mnie do kupna tych produktów, bardzo ładne zdjęcia i blog:)
    http://klamaolda.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Masło do ust z miłą chęcią bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam styczności z The Body Shop, ale kiedyś patrzyłam się na ten krem z ziaji... Nie wzięłam go, a szkoda :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdzie można kupić ten grejpfrutowy balsam do ust? Uwielbiam zapach i smak tego owocu.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Grejpfrutowe masło do ust wygląda smakowicie :D Bardzo rzetelna recenzja, fajnie że piszesz rwnież o minusach produktów!
    http://altealeszczynska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. To masło do ust ma śliczne opakowanie, aż by się chciało używać haha

    KLAUDIALISIECKA BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawi mnie ten żel blueberry <3

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo fajne kosmetyki.
    znam the body shop, ale jeszcze nic nie używalam.

    OdpowiedzUsuń
  12. uwielbiam balsamy do ciała :)
    http://zatrzymacchwileulotne.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam kosmetyków, prócz Marki Ziaja uwielbiam ją wraz z całą rodziną.
    Tak przerwa jest wskazana aby powrócić z główka pełna pomysłów i podwójnym zapałem :)
    Buziaki Kochana

    OdpowiedzUsuń
  14. bardzo interesuje mnie balsam do ust. Miałam kiedyś i spisywał sie rewelacyjnie. A jako taką tańszą alternatywę mam lip butter z nivei ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Te balsamy do ciała i masełka do ust zaciekawiły mnie. :) Chyba przemyślę ich zakup. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słyszałam dużo dobrego o kosmetykach z the body shop więc trochę zaskoczyłam się Twoją oceną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie rzecz biorąc wszystkie, które dotąd miałam sprawdziły się super, pomijając te nieszczęsne błyszczyki i sama byłam zaskoczona, kiedy okazały się niewypałem - przynajmniej u mnie.

      Usuń
  17. Nie znam produktów, więc ciężko mi teraz ocenić. Może przy okazji się na nie skuszę - kto wie :) Jedno jest pewne, nie przepadam za masełkami do ust, ze względu na niehigieniczną aplikację :c
    Pozdrawiam!
    ipstryk26.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię produkty z Ziaji ;) Każdy z nas czasami ma gorsze dni, ale ważne, że wróciłaś :) Obserwuję ;D
    Pozdrawiam c; /~Kinga
    Unpredictabble

    OdpowiedzUsuń
  19. Same fajne rzeczy :) obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! ♥