5/04/2017

Wieczne dzieci

fot. VVithel (@vvithel)

Będąc małymi dziećmi wszystko wyglądało dla nas zupełnie inaczej. Inaczej przeżywaliśmy Nowy Rok, uznając go za coś naprawdę wyjątkowego, a nie wspominając nawet o tym, że wytrzymanie do dwunastej w nocy było nie lada wyczynem. Próba zaśnięcia przy zgaszonym świetle, w zupełnie ciemnym pokoju, bez mamy siedzącej obok też było ciężkim wyzwaniem, ponieważ baliśmy się potworów, schowanych pod naszym łóżkiem lub po prostu ciemności. Nie obchodziło nas zbytnio to, co dzieje się na świecie, gdzie i w jaki sposób toczone są wojny, kto wygrał wybory prezydenckie w naszym lub innym kraju i jakie będzie to miało skutki. Mówiliśmy wszystko, co nam ślina na język przyniosła, nie zważając na konsekwencje i nie przejmowaliśmy się niczyją opinią, robiąc po prostu to, co uważaliśmy wówczas za słuszne. Kłóciliśmy się z najlepszymi przedszkolnymi lub szkolnymi przyjaciółmi o błahostki, a przede wszystkim dużo marzyliśmy. Nasze marzenia często były nierealne i wręcz głupie, ale nie obchodziło nas to zbytnio i w głębi duszy naprawdę wierzyliśmy, że kiedyś uda nam się przejechać na jednorożcu, dostać się na drugi koniec tęczy czy zostać syreną.
Wszystko zmieniło się, kiedy trochę podrośliśmy. Fajerwerki w Nowy Rok przestały tak ekscytować, jak miało to miejsce w dziecięcych latach, przestano wierzyć w potwory i bać się ciemności, zaczęto interesować się sytuacją na świecie i brać pod uwagę zdanie innych, rezygnując przy tym z wielu rzeczy, by czasem o nas nie pomyślano źle. Niegdyś tak późna godzina, jaką była 24:00 jakby odmłodniała i widząc ją teraz na zegarku oczy wcale nam się nie zamykają i nie pędzimy w kierunku łóżka. Wraz z tym wszystkim zmieniły się również nasze marzenia, choć cechą wspólną dalej pozostało to, że większość z nich dalej była czy też jest w jakimś stopniu nierealna. Bądźmy w końcu szczerzy, czy mamy duże szanse spotkać idola, który mieszka kilka lub kilkadziesiąt tysięcy kilometrów od nas, często na drugim końcu kuli ziemskiej?
Wiecie jednak co wam powiem?
W marzeniu nie ma nic, ale to nic złego, nieważne jak bardzo nierealne by było. Wszystko wokół nas: świat, a przede wszystkim nasze poglądy, priorytety oraz my sami zmieniają się, ponieważ dorastamy. Mimo wszystko wciąż pozostajemy tylko dziećmi, które cechuje wybujała wyobraźnia i posiadanie ogromu marzeń, które ma się nadzieję kiedyś spełnić. I jest to również rzecz, element, który tkwi w każdym z nas, niezależnie od wieku. Każdy z nas o czymś marzy: ludzie dotknięci wojną o jej zakończeniu, fani o spotkaniu swojego idola lub jego koncercie w ojczystym kraju, ludzie bezrobotni o pracy czy rodzice o tym, by ich dzieci dobrze się uczyły i dostały się do dobrej szkoły. Mówi się, że do spełnienia marzeń potrzebna jest wiara w nie i jak najbardziej się z tym stwierdzeniem zgadzam. Więc hej, nie bójmy i nie wahajmy się marzyć!

kurtka jeansowa z Stradivarius bluzka z Stradivarius choker z River Island


10 komentarzy:

  1. To co tu napisałaś to prawda. W ciągu ostatnich dwóch lat jeszcze za czasów podstawówki byłam całkowicie inna, totalnie szalona i nie zwracałam uwagi na jakieś rzeczy. Jednak po jakimś czasie moje poglądy na świat i inne sprawy zmieniły się, mój charakter również, dorosłam ale wiem ,ze w duchu jestem dalej tym samym dzieckiem, którym byłam kiedyś.
    Fajne zdjęcia ;)
    Pozdrawiam!
    moda-naszym-swiatem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wraz z czasem nasze priorytety się zmieniają, ale to dobrze. Powinniśmy zmieniać swoje zainteresowania, tok myślenia. Jednak marzenia nigdy nie powinny zaniknąć, ale powinny zostać spełnione, a później zastąpione nowymi celami, do których będziemy chcieli dążyć w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby takie proste słowa, a jednak mało kto o tym pamięta. Marzenia ... <3 coś co każdy ma lecz niektórzy myślą, że są one tylko dla małych dzieci.
    Każdy jest całe życie dzieckiem i zawsze jest czas żeby marzyć. Inny wiek inne marzenia <3
    Pamiętajmy o tym <3
    Super zdjęcia <3 Zaciekawił mnie twój tekst, a zarazem bardzo mi się spodobał :) Uwielbiam posty tematyczne, lecz u mnie jeszcze się żaden nie pojawił. Lecz słowo jeszcze robi różnicę :D
    Zapraszam do siebie http://bykatherina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam, ale jako cyniczny pragmatyk jestem na lekkim rozdrożu po twojej notce. Niby z treścią się zgadzam w stu procentach. I tu "ściemy nie ma", że w to wierzę. Gorzej z fotami, bo zbiły mnie z tropu odnośnie całości. Widzisz ładna jesteś, dobrze ci w tym zestawie. Tylko czy ten zestaw był twoim marzeniem?... A może tak po prostu dodałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, kurtka była moim marzeniem, bo polowałam na nią naprawdę długo, więc coś związanego z postem zdjęcia mają, choć nie ukrywajmy, że zostały dodane również jako jego urozmaicenie. :D

      Usuń
  5. To prawda co piszesz. Kilka lat temu żyłam beztrosko i nie przejmowałam się niczym, a teraz zanim coś zrobię zastanawiam się kilka razy, żyję w stresie, myślę dużo o przyszłości i powoli ją planuje. Będąc dzieckiem jakoś bardziej się cieszyłam na urodziny, święta czy Nowy Rok, teraz to już nie jest ten sam entuzjazm. Chciałabym wrócić do czasów dzieciństwa.
    Obserwuję ;*

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Wesołej majówki, miło spędzonego czasu Kochana!


    Obserwuję i liczę na to samo :*

    Za komentarz odwdzięczam się trzema komentarzami :)

    http://www.sandrakopko.com/2017/04/fishnet-tights.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Wraz z wiekiem nasze priorytety ulegają zmianie.
    Myślę, że nie ma w tym nic złego, dorastamy, myślimy poważniej, chcemy się ustatkować :)
    Ładne zdjęcia.
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki piszesz. Zaintrygowałaś mnie i zaciekawiłaś. Ja jestem marzycielką. Kiedy spełnię jedno marzenie, mam już kolejne, bo uwielbiam "gonić króliczka" :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz! ♥